Menu

Siła Ducha

Dobra odpowiedzialność

siladucha

Stań się na powrót Tym, Kim naprawdę jesteś!

Witam serdecznie po bardzo długiej przerwie. Ostatni wpis popełniłam pół roku temu, od tamtej pory milczałam. Postaram się popracować nad zwiększeniem częstotliwości osobistych wywodów. Aktualnie będąc osobą bezrobotną, mam czas ;)

Jak większość z nas, borykam się z samą sobą - jeden krok w przód a potem trzy wstecz. Nie wiem czy za dekadę wyjdę na zero.. ;) Mam nadzieję, że przed emeryturą zdążę nauczyć się czegoś o sobie samej, może nawet pokocham swoje jestestwo. 

Kilka ostatnich miesięcy było dla mnie trudnych. Skomplikowane relacje z innymi ludźmi, presja w pracy, zmienne nastroje, nieprzyjazne otoczenie i tak dalej. Mogłabym godzinami zrzucać winę za swoje samopoczucie na warunki zewnętrzne, jednak problemem jestem ja i mój lęk przed moim życiem. Jest moje i tylko moje - jakże to zatrważająca myśl.. Mam ochotę zwinąć się w kłębek i udawać, że mnie nie ma - za każdym razem, gdy zdaję sobie sprawę z tego, że tylko ja odpowiadam za to, jak wygląda moja rzeczywistość. Nie mam tu na myśli sytuacji ode mnie niezależnych, ale tych, za które jestem odpowiedzialna.

Odpowiedzialność - cóż za straszne słowo. Wywołuje u mnie gęsią skórkę, również w mózgu. Zdefiniujmy słowo klucz - "przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś". Tak twierdzi słownik, w sumie zgadzam się z definicją. Jestem jedną z wielu uciekających przed odpowiedzialnością za siebie samą. Dlaczego? Mam zbyt wiele negatywnych skojarzeń. Jednak zagłębiając się w znaczenie pojęcia, zaczynam dostrzegać, iż odpowiedzialność nie musi być ciężarem, o ile nie będzie powinnością.

Musieć to niekoniecznie chcieć. Robienie czegoś z musu, raczej przyjemne nie jest. Dlaczego odpowiedzialność to narzucana z góry powinność? Otóż nie, wcale nie. 

Pierwsza rzecz jaką musimy zrozumieć - przychodząc na ten świat otrzymujemy dar, dar życia. Po drodze otoczenie tak nas tłamsi, że wydaje nam się, iż naszą jedyną rolą jest użyteczność. Pojawiamy się tu dla świata a nie świat jest dla nas.. Życie to męczarnia, swoista wegetacja, niepewność. Na nas spada ciężar zadbania o całą resztę, ale o sobie zapominamy.

Zaprawdę powiadam Wam - TO ŚWIAT JEST DLA WAS. Zaczynam to rozumieć, mając 32 lata na karku i galopującą nerwicę z powodu tak ogromnej odpowiedzialności na moich barkach jaką jest .. życie. Czy to, że mogę tu być właśnie teraz ma być dla mnie udręką? Jaka w tym jakość? Jaka w tym radość? Gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Po raz kolejny wracam do odpowiedzialności - wcale nie jest to przymus. To podkreślenie Twojego obowiązku dotyczącego miłości do siebie samego. To cel tej podroży. Jeśli nie pokochasz siebie samego (czytaj nie weźmiesz za siebie odpowiedzialności), dalej nie zrozumiesz czym jest życie, to prawdziwe, Twoje, nie wymyślone przez moralistów i autokratów manipulujących naszym lękiem. Miłość do siebie samego to przyjęcie obowiązku zadbania o siebie. Zrozumienie tego ewenementu jest pierwszym krokiem do sukcesu.

Ja, drżąca przed światem, jakby od niego oddzielona, wrogo nastawiona - uciekam od życia. Drażni mnie rzeczywistość, chociaż jestem ledwie zaangażowana w jej kreowanie. Postawa pasywno - agresywna, która pozwalała mi latami przymykać oczy na to jak beznadziejnie postępuję, nie zdała egzaminu. Kiedy już dostrzegasz jak bardzo jesteś nieodpowiedzialny nie przed światem, ale przed samym sobą - nie ma już odwrotu. Zyskujesz świadomość prawdy o sobie samym i prawdy o świecie. 

Skieruj uwagę na wnętrze, bo to Ty jesteś w środku świata. Pojawiasz się w nim naturalnie, bo taka jest kolej rzeczy. Nie spłycaj wyobrażeń i pozbądź się wizji jakoby świat był komputerem sterującym i nagle pojawiasz się Ty i musisz dostosować się do programu, w którym przyszło Ci egzystować.

Miałeś się tu pojawić a świat tuli Cie do siebie i mówi - kocham Cię. Nie spier#*l tego :D


Jeśli masz trudności w zrozumieniu mojego przekazu, polecam dodać do tego wywodu świetny wykład Alana Wattsa!

 

 

 

 
 

© Siła Ducha
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci